RZEMIEŚLNIK SŁOWA.
POETA ZAPOMNIANY...
05.03.1901-06.10.1970
Polski poeta, eseista i tłumacz. Przełożył z kilku języków zachodnioeuropejskich i słowiańskich, m.in. poezję Majakowskiego i Rilkego. Uważany za jednego z najwybitniejszych poetów i kluczowych twórców Awangardy Krakowskiej.
- Urodził się 5 marca 1901 roku w Gwoźnicy Dolnej (gm. Niebylec), był piątym dzieckiem w rodzinie chłopa Józefa Przybosia i Heleny z Petyniaków. Dziadek ze strony matki pracował jako wiejski nauczyciel, zaś ojciec kilka razy wyjeżdżał do pracy w USA. Zdobyte tam środki pozwoliły na sfinansowanie wykształcenia dzieci.
- W 1912 rozpoczął naukę w II Gimnazjum w Rzeszowie, po roku przeniósł się do I Gimnazjum im. S. Konarskiego.
- Debiutem poetyckim był wydany w roku 1917 sonet Wschód słońca, który ukazał się anonimowo w tajnym piśmie uczniowskim „Zaranie
- W 1920 zdał maturę.
- W okresie od 1920 do 1923 roku studiował polonistykę na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie
- Po ukończeniu studiów w 1923 roku został nauczycielem. Najpierw w Sokalu (1923-1925), potem w Chrzanowie (1925-1927), następnie w Cieszynie (1927-1939).
- Po wybuchu wojny, w październiku 1939 roku został bibliotekarzem w Zakładzie Narodowym im. Ossolińskich we Lwowie. Dwa lata później został aresztowany przez gestapo pod zarzutem współpracy z NKWD i zwolniony z powodu braku dowodów.
- Do końca okupacji utrzymywał się z pracy na roli, kolportując swoje utwory w formie zbiorków rękopiśmiennych lub wydań konspiracyjnych.
- W 1944 roku, Przyboś wstąpił do Krajowej Rady Narodowej. Po wojnie został prezesem Związku Zawodowego Literatów Polskich. Wstąpił wówczas do Polskiej Partii Robotniczej, późniejszej PZPR
- Po wojnie publikował w „Odrodzeniu”, „Kuźnicy”, „Twórczości”.
- W latach 1947-1951 przebywał w Szwajcarii jako poseł PRL. Po powrocie do kraju otrzymał zaś stanowisko dyrektora Biblioteki Jagiellońskiej.
- W 1955 r. przeniósł się do Warszawy pracował w w Tygodniku Kulturalnym. Publikował w nim wiele wierszy.
- W 1958 wystąpił z PZPR na znak protestu przeciwko zgładzeniu Imre Nagy'a. węgierskiego premiera, który próbował uniezależnić kraj od ZSRR
- Julian Przyboś miał dwie żony oraz trzy córki: z pierwszego małżeństwa : Wandę (ur. 1943, etnografkę, żonę francuskiego folklorysty Claude'a Gaignebeta) i Julię (ur. 1947, emerytowaną profesor literatury francuskiej i porównawczej na City University of New York), z drugiego – Utę (ur. 1956, poetkę i malarkę)
W Zakładzie Rękopisów Biblioteki Narodowej przechowywane są rękopisy wielu wierszy z ostatniego okresu twórczości Przybosia:
TELEFON DWULETNIEJ UTY
Halo! Hola! Hololo!
Ucho idzie w głuchocho,
a oko w dalekolo...
Idzie, idzie po nici, po wici, po badylu,
po liściu i gałęzi, i po zalesie lezie,
a po igiele pędzi,
idzie, idzie i idzie
po dobroci-paproci i po oście-pozłość się,
po konarkuku w górze, po sznurze od słuchajki,
to uchoko iidzie
i wyjdzie
do lesionej zabajki, do zalesionej bajki,
do czarocywnilesie...
- Był niski, drobny, raczej małomówny, sztywny w obejściu i zarozumiały. Miał ciągoty do dominacji, które wówczas nazywano wodzowskim charakterem.
- .Przybosia opisał przyjaciel: pisarz Jalu Kurek:
- Zmarł nagle 6.10.1970 r. Został pochowany w rodzinnej Gwoźnicy.
Ernest Bryll był świadkiem jego śmierci. Pisze o tym na swojej stronie internetowej: „(…) W sali Związku Autorów i Kompozytorów Zaiks trwał zjazd najlepszych tłumaczy poezji polskiej. Jest wieczór galowy. Tłumacze wybitni czytają po kolei swoje wersje przekładów z polskiej poezji. W prezydium siedzą znakomici pisarze. Pośrodku Iwaszkiewicz, po prawej jego ręce pan Julian, Właśnie pan Julian zapowiedział francuską tłumaczkę. Siadł i słucha wiersza po francusku. I nagle na naszych oczach robi się biały, przechyla na bok. I umiera.
Natychmiastowa pomoc lekarska nie pomogła. Stałem na korytarzu, kiedy niesiono pana Juliana na noszach. Nie, wieziono na wózku. Takim, co go się wprowadza do karetki pogotowia.




.jpg)















